Wielki Aleksander Gordon |
|
- Znowu mnie opuszczasz, mój Koriolanie! - Ojcze! Masz mówić do mnie: ojczel Jesteś krnąbrna i niepoprawna. Gordon zszedł do podziemnego garażu, wyprowadził swego peugeota i pojechał do miasta. Zajmował z Ewą obszerną, odosobnioną willę na mokotowskiej skarpie, z ogródkiem pełnym bzów I tultpanów, ale szczególną chlubę ich obojga stanowiło jedno drzewko, które późną jesienią obsypane było zachwycającą czerwienią rajskich jabłuszek. Wielki Aleksander Gordon! Tak, Ewa miała słuszność nazywając go wielkim. Któż z ludzi starszych nie pamięta jego dawnych głośnych kreacji. W roli Edypa wywoływał płacz na widowni, Zasłynął jako król Lear, Uriel Akosta, Natan Mędrzec. O jego aktorshwie pisano monografie, Porównywano go z Królikowskim, Kaczałowem, Garrickiem. Gordon Craig, który przed wojną specjalnie przyjechał do Paryża na jego gościnny występ w roli Don Salustia, wpadł za kulisy, ukląkł i rzekł z emfazą: - Gordon składa hołd Gordonowi. Królowa rumuńska podczas swego pobytu w Warszawie, natychmiast po przyjeździe, wyraziła życzenie obejrzenia Gordona na scenie. Tego dnia grano Ryszarda II. Królowa zaprosiła Gordona do swojej loży i ofiarowała mu zdjęty z palca pierścień z brylantem. Był to pierścień zaręczynowy od króla Ferdynanda. Opowiadano później o nieopanowanym wybuchu gniewu królewskiego małżonka podczas przyjęcia w Belwederze. Działo się to przed wielu laty. Ten drobny incydent nabrał rozgłosu. W prasie zagranicznej pisano, że w całej tej historii Gordon zachował się jak król, a król jak prowincjonalny aktor. |