Wielki Aleksander Gordon |
|
- A może zostałaby pani u mnie, zajęła się domem, gospodarstwem? Oboje będziemy mieli wygodniejsze życie. Została. Powierzył jej rolę ochmistrzyni i opiekunki. Nauczyła się wykonywać wszelkie jego polecenia, w zamian za co wymagała dla siebie biletu na wszystkie premiery. Cała ulica wiedziała, że pracuje u pana artysty, i była z tego dumna. Życie miała niełatwe, ale nie zamieniłaby go na żadne inne. - Ewa, słyszałaś, co pan powiedział? Chodź się kąpać. Gordon, gdy został sam, usiadł przy biurku i nakręcił numer Izoldy. - To ty, Izoldo? Jak twój ząb? - Dziękuję. Już nie boli. - Masz ochotę ze mną porozmawiać? - Może nie teraz. Mam gościa. Nocuje u mnie koleżanka z Radia. - Czy ta sama, z którą byłaś w kinie? Nastąpiło długie milczenie. Gordon, nie czekając na odpowiedź, odłożył słuchawkę. Zadzwonił tylko po to, żeby nie mieć sobie nic do wyrzucenia. I żeby zdemaskować kłamstwa Izoldy! Niech wie, że nie jest głupcem. Koniec z Tristanem! Koniec! Koniec! 5 Podczas gdy Ewa była w łazience, Gordon, zagłębiony w fotelu, rozpamiętywał swoje życiowe porażki. Teraz właśnie Izolda. Otaczał ją tak wyszukaną galanterią i dbałością, że musiała być z drewna, jeśli nie uległa tej romantycznej finezji uczuć. Dostawała od niego kwiaty, gdziekolwiek się znalazła - w Krakowie, w Zakopanem, w Ustce. Z niezwykłą starannością wynajdywał dla niej artystyczne drobiazgi, które przyjmowała bez wzruszenia. Każdego dnia dawał jej subtelne dowody pamięci. Ten nieznany już dzisiaj styl adoracji powinien był być zniewalający. Ale Izolda, powierzchowna i płytka, okazała się nieczuła na uroki zakochanego Gordona. Mógł jej wybaczyć ignorancję, zakłamanie, pozerstwo, ale kompletny brak poczucia dobrego smaku i gruboskórność dzikuski, to wszystko, co obnażało jej duchową ordynarność, otrzeźwiło Gordona i napełniło głęboką odrazą. Lena wobec Izoldy wydała mu się nieomal Heloizą. Niech Krummel robi swoje. Przeciętność grawituje ku przeciętności. Artysta musi odrzucić od siebie wszelką małość, ratować się przed ściągnięciem na dmo. Dosyć! Trzeba wykreślić Izoldę z pamięci! |
Poprzednia strona
| 25 |
Następna strona
|