Wielki Aleksander Gordon |
|
Teresa, która była świadkiem tej sceny, zdecydowała się zdradzić długo ukrywaną tajemnicę: - Proszę pana, muszę coś powiedzieć... - Tylko nie to! - zawołała Ewa. - Właśnie, że powiem. Jak pana nie ma w domu, Ewunia całymi godzinami siedzi przy fortepianie i wciąż sobie coś wygrywa. Posłucha radia, a potem wygrywa. Ewa zaczerwieniła się i spuściła oczy jak winowajczyni. - Ja już nie będę. Naprawdę. I po co to było mówić? - Tatuś musi o wszystkim wiedzieć. - Słuchaj, dziecko - rzekł Gordon - a może ty masz zamiłowanie do muzyki? Chodź, zagraj mi coś. - Ja tylko tak sobie brzdąkam. Gordona zdumiała muzykalność dziewczynki. Zapamiętała i zanuciła mu Pieśń Solvejgi, a potem jedną ręką wygrała melodię na fortepianie. Nazajutrz Gordon zaprosił na kolację znajomego pianistę. I tak się zaczęło. Dzięki stosunkom, jeszcze w połowie roku, Gordon zdołał przenieść Ewę do szkoły muzycznej. Tam ujawniły się szybko jej niepospolite zdolności. Fortepian, który dotąd stał bezużytecznie, ożywił się i rozbrzmiewał pod palcami Ewy dźwiękami gam, pasaży i fug, przyprawiając Teresę o bóle głowy. Gordon kazał sobie obić drzwi od gabinetu grubą okładziną izolacyjną, a mimo to ćwiczenia Ewy przeszkadzały mu w pracy. Zainstalował więc w jej pokoju pianino, gdyż fortepianu nie można było wnieść po wąskich schodach. Nad pianinem zawisł portret Gordona z lat jego młodości, dzieło Pruszkowskiego. Malarz znakomicie uchwycił charakter i wyraz twarzy aktora, sugestywne spojrzenie jego oczu, któremu ciężkie powieki nadawały pozory zmęczenia, ale całość ożywiał wydatny orli nos i ledwie dostrzegalny uśmiech na zmysłowych, pięknie zarysowanych ustach. Gładkie policzki i mięsista broda z małym dołkiem pośrodku zdawały się pulsować wesołą grą mięśni. Była to twarz mężczyzny pogodnego, silnego i pełnego zaborczych nadziei. Po latach bruzdy na czole i worki pod oczami znamionowały nie tyle jego wiek, co raczej zawody i rozczarowania. Tylko spojrzenie stało się bardziej przenikliwe i jakby odmłodzone nienasyconym głodem serca i oczekiwaniem na coś, czego nie bywa. |
Poprzednia strona
| 37 |
Następna strona
|