Wielki Aleksander Gordon

Ewa obudziła w nim nowe, nieznane uczucia. Swoje przypadkowe ojcostwo traktował jako wybawienie z upadku. Zdawał też sobie sprawę, że Ewę uratował w ostatniej chwili znad brzegu przepaści. Na niej uwiedzenie przez stolarza nie pozostawiło żadnego śladu. Gordonowi trudno było to pojąć. Nigdy więcej nie poruszał z Ewą tego bolesnego tematu. Sieńkę wspominała raczej z sympatią, jeśli w ogóle go wspominała. Upływ czasu zatarł go w jej pamięci. Po rozprawie w sądzie dla nieletnich Gordon zaprowadził dziewczynkę do zaprzyjaźnionej lekarki. Był to jedyny człowiek, który poznał ich tajemnicę, Wizja owej pamiętnej nocy, kiedy Ewa zaczepiła Gordona na ulicy, przenikała go dreszczem i za każdym razem kropelki potu występowały mu na górnej wardze. Wyobrażał sobie los dziewczynki, gdyby trafiła na kogo innego. Tak, on ją ocalił i przez to była mu jeszcze bliższa. A na jego zmęczone serce ojcowskie sentymenty wpływały uzdrawiająco.

Szczęśliwe powiązanie ich losów utrwalało w nich wzajemną ufność i zażyłość.

W szkole muzycznej zadziwiające zdolności Ewy budziły tak wielkie zainteresowanie, że dyrektor nawiązał kontakt z Konserwatorium i odtąd wytrawni muzycy radzili nad dalszym jej kształceniem. Piętrzyły się trudności formalne, gdyż w grę wchodziła sprawa matury. Po naradzie w Ministerstwie ustalono, że Ewa będzie przyjęta do Konserwatorium warunkowo, natomiast maturę zda jako eksternistka. Gordon poruszył wszystkie możliwe sprężyny, żeby zapewnić dziewczynce najbardziej celowe formy edukacji.

Znał na wylot stosunki teatralne, wiedział, że przesadna troska o Ewę wywołuje wśród aktorów złośliwe komentarze. Znajdował też na blatach stolików w bufecie swoje karykatury. Jedna z nich przedstawiała Gordona karmiącego piersią niemowlę w powijakach, z których wystawały z jednej strony włosy uczesane w koński “ogon”, a z drugiej strony - pantofelki na szpilkach. Karykatura była bardzo zabawna i Gordon bez trudu domyślił się jej autora - jednego ze znanych scenografów. Śmiał się razem z innymi, gdyż miał duże poczucie humoru. Traktował też pobłażliwie drobne teatralne intryżki, zawiści i złośliwości. Sam zresztą w sposób zabawny próbował odgadywać krążące o nim zjadliwe uwagi.

Biblioteka - Katalog


Talizmany