Wielki Aleksander Gordon

Pisała do niego listy pełne serdeczności i przywiązania.

On, wielki tragik, przeszedł tak osobliwą przemianę wewnętrzną, że zapragnął zagrać rolę Tartuffe’a. Zresztą jeszcze wcześniej, specjalnie dla Ewy, zgodził się ku ogólnemu zdumieniu wystąpić w “Grubych rybach”. Zdaniem niektórych starszych recenzentów prześcignął samego Frenkla. Jeden z najwybitniejszych krytyków pisał:

“Kto nie widział Gordona, jak gra w wista, jak tańczy walca i prowadzi kadryla, jak śpiewa owe “Złote litery, złote litery...”, jak zaleca się do panny i rozważa sobie szczęśliwość stanu małżeńskiego - kto tego nie widział, powtarzam, ten dobrowolnie zubożył swoje życie w sposób niepowetowany.”

Również na co dzień w stosunkach Gordona z ludźmi nastąpiło dostrzegalne dla wszystkich przeobrażenie. Ten nieprzystępny dotąd człowiek stał się towarzyski, pogodny, chętnie żartował i wesołymi dykteryjkami bawił kolegów. Mówiono o nim:

- Ewa przeniosła go na rękach od Szekspira do Bałuckiego. Potęga!

Od Ewy nadszedł list.

“Kochany Ojcze, Aleksandrze Wielki, Wspaniały, Niezrównany! Wysłałeś mnie do Anglii, a tu wszystko dzieje się na opak. Uczę moich profesorbw interpretacji Chopina. Byłam na recitalu Alfreda Cortot. A potem Cortot przyszedł na mój koncert. Rozpływał się w pochwałach. Musiałam staruszka podtrzymywać, żeby się nie rozpłynął do reszty. Wczoraj wróciłam ze Stradfordu. Przyjedź, naucz ich grać Szekspira! Jadłam ostrygi. Bez ciebie. To okropne! Pozwól mi wrócić, mój drogi tyranie. Siedzę tu już pół roku jak na zesłaniu. Jesteś wyrodny. Szkoci są oschli i żaden mi się nie podoba. Ćwiczę po osiem godzin dziennie. Poznałam Brittena. Byłam na festiwalu muzycznym w Aldeburgh. Fantazja! Po powrocie zagram Ci Brittena. Kocham cię. Ucałuj moją drogą Teresę. Twoja Ewa.”

Biblioteka - Katalog


Talizmany