Wielki Aleksander Gordon

Gordon odczytał ten list Teresie na głos.

- Drogą Teresę - powtórzyła wzruszona stara panna, rozpłakała się i wybiegła z pokoju.

Po chwili wróciła i oświadczyła stanowczym tonem:

- To grzech wysyłać dziecko na tyle czasu. Samą, bez opieki. Jak pan do niej nie pojedzie, to ja pojadęl A jeśli inaczej się nie da, pójdę pieszo! Zobaczy pan.

W następnym liście Ewa pisała:

“Najdroższy, chyba skrócę pobyt w Londynie. Tęsknię. Okropnie chciałabym już wrócić do domu. Czuję się tu wprawdzie lepiej niż w Edynburgu. Ubawiły mnie pomniki Cromwella i króla. Pierwszy ściął głowę drugiemu, a teraz stoją naprzeciwko siebie w największej zgodzie. Zdawało mi się nawet, że jeden z nich wymówił słowo “sorry”, Tak wygląda historia po angielsku. Miałam recital w naszej ambasadzie. Grałam Chopina Balladę g-moll i Fantazję f-moll, Rondo brillant Webera, Sonatę fortepianową Bartoka, a na bis - Etiudę As-molt Moszkowskiego. Czy mam się pochwalić? Nie, to nie byłoby w stylu Gordonów! Wśród zaproszonych gości spotkałam Leopolda Stokowskiego. Wspominał obiad u nas i zrazy z kaszą. Utkwiła mu też w pamięci nasza przejażdżka do Obór, gdzie po raz pierwszy słyszał śpiew słowików w plenerze. Dziwne, prawda? Ma zamiar znowu przyjechać do Polski. Zaproponował mi, żebym zagrała z nim koncert Menottiego. Nie wiem, czy mam to traktować poważnie. A może była to po prostu galanteria starszego pana? Pomyśl, że mógłbyś być jego synem. A ty ciągle chcesz imponować mi swoim wiekiem. Skoro już o tym mowa, mogę Ci zakomunikować, źe zakochał się we mnie pewien niemłody, ale utytułowany fotograf. Czuję się jak księżniczka. Przyjedź do mnie. Chociaż na tydzień. Całuję mocno mather Teresę. A ciebie sto razy mocniej.”

Podczas ferii letnich Gordon wystarał się o paszport, dostał trochę dewiz i poleciał do Londynu.

Na lotnisku czekała na niego Ewa, radca ambasady, korespondent PAP’a oraz przedstawiciel BBC, który zaproponował mu od razu dobrze płatną audycję.

Biblioteka - Katalog


Talizmany