Wielki Aleksander Gordon

Gordon otworzył drzwi:

- Ewa! Chodź tutaj! - zawołał szorstko.

Dziewczyna zbliżyła się niepewnym krokiem, oparła się o framugę i stała wysmukła, zachwycająca w swojej tragicznej powadze, z oczami pełnymi łez.

- Posłuchaj uważnie tego, co ci powiem. Nie jestem stolarz. Rozumiesz? Nie jestem stolarz Sieńko!

- Rozumiem... ojcze.

Gordon wstał i skierował się do wyjścia.

- Wychodzisz?

- Wychodzę.

- Dokąd?

- Do wszystkich diabłów! Rozumiesz? Do wszystkich diabłów!

Po czym zatrzasnął za sobą drzwi frontowe z taką siłą, że w mieszkaniu o mało nie powypadały szyby.

W powietrzu było parno. Niebo się zachmurzyło, zaczął padać deszcz.

W otwartym oknie stała Teresa i machała do Gordona parasolem.

Biblioteka - Katalog


Talizmany