Latarnik |
|
- Skąd jesteście? - Jestem Polak. - Coście robili dotąd? - Tułałem się. - Latarnik powinien lubić siedzieć na miejscu. - Potrzebuję odpoczynku. - Czy służyliście kiedy? Czy macie świadectwa uczciwej służby rządowej? Stary człowiek wyciągnął z zanadrza spłowiały jedwabny szmat, podobny do strzępu starej chorągwi. Rozwinął go i rzekł: - Oto są świadectwa. Ten krzyż dostałem w roku trzydziestym. Ten drugi jest hiszpański z wojny karlistowskiej; trzeci to legia francuska; czwarty otrzymałem na Węgrzech. Potem biłem się w Stanach przeciw południowcom, ale tam nie dają krzyżów - więc oto papier. Falconbridge wziął papier i zaczął czytać. - Hm! Skawiński? To jest wasze nazwisko?... Hm!... Dwie chorągwie zdobyte własnoręcznie w ataku na bagnety... Byliście walecznym żołnierzem! - Potrafię być i sumiennym latarnikiem. - Trzeba tam co dzień wchodzić po kilka razy na wieżę. Czy nogi macie zdrowe? - Przeszedłem piechotą pleny. - All right! Czy jesteście obeznani ze służbą morską? - Trzy lata służyłem na wielorybniku. - Próbowaliście różnych zawodów? - Nie zaznałem tylko spokojności. - Dlaczego? Stary człowiek ruszył ramionami. - Taki los... - Wszelako na latarnika wydajecie mi się za starzy. |